Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włóczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włóczka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lutego 2014

#8 - prezent

Dopiero teraz dostrzegam, co to znaczy, kiedy nie chce się, żeby niedziela się skończyła. Jutro do pracy i nic nie da się na to poradzić. Trochę zaniedbałam swoje projekty i chyba wszystko przesunie się w czasie, ale mam nadzieje, że wkrótce zorganizuję się na tyle, by mieć czas i na szydełkowanie. Ostatni tydzień był dość zakręcony.

Prezent już podarowany, także mogę to tu zamieścić. Zrobiłam sześć podkładek. Wszystkie różnią się od siebie nieznacznie, nie tylko kolorem. Najważniejsze, że się spodobały.



 



 





Pozdrawiam,
K.

wtorek, 28 stycznia 2014

#7 - Tyyyyle włóczek.

Ostatnie odwiedziny u Babci zaowocowały nieznacznym uszczupleniem jej zapasów włóczek. Miała sporo całkiem nowych, jedynie lekko przykurzonych, o niezwykłych kolorach. Ledwo wszystko zmieściłam w walizce. Zabrałam niemal pustą, wróciłam z wypełnioną po brzegi. Po powrocie ułożyłam sobie wszystko, co mam w takie kupeczki:


Najbardziej kręcą mnie zielone, niebieskie, róże i pomarańcze.


Nie jestem w stanie powiedzieć, co to są za firmy (no, może przy nielicznych). Sporo już poszło w ruch. Skończyłam trzy pary pewnych przydatnych rzeczy, które będą prezentem, dlatego pokażę je później. Teraz obrabiam jasny róż:


Będzie to prawa mitenka. Jeśli uda mi się ją połączyć jakoś.


Czeka mnie niemałe wyzwanie, ponieważ od dziś mam pracę i przez to mniej czasu w domu. Chociaż jak tak się przyjrzeć grafikowi, to czasu na to będę pewnie miała tyle samo, tyle tylko, że wstawać będę o 7, a nie o 13. Myślę, że podołam.



Pozdrawiam,
K.

niedziela, 19 stycznia 2014

#5 - Wąsy na kubku + parę filmów.

Rozpoczynając studia kulturoznawcze, nie byłam do końca do nich przekonana. Parę lat wcześniej usłyszałam od swojej polonistki, że może powinnam pójść na filmoznawstwo, bo często o filmach mówiłam. Wtedy nie przykładałam do tego szczególnej uwagi, ale po kryzysie przedmaturalnym ("Tak właściwie to wcale nie chcę iść na filologię angielską i nie wiem, czy wybrałam dobre przedmioty na maturze i w sumie to nie jestem gotowa jeszcze.") i przejrzeniu kierunków na różnych uniwersytetach, zaczęłam się zastanawiać, że może wcale to nie jest taki głupi pomysł.
Ciężko stwierdzić, czy była to dobra decyzja. Było wiele ciężkich chwil, ale i sporo tych pozytywnych, jak na przykład kręcenie krótkich filmików fabularnych, reklam i generalnie zadania grupowe. Pisanie recenzji też było przyjemne, natomiast praca licencjacka to jakiś koszmar. Po sesji zimowej, na drugim roku, chciałam rzucić tym wszystkim w kąt i wyjechać jak najdalej. Dobrze, że miałam w pobliżu parę osób, które pomogły mi wytrwać jeszcze te półtora roku. Ale ja nie o tym.

W trakcie studiów miałam do czynienia z wieloma filmami nakręconymi od 1895 roku. Kinematografia zarówno polska, jak i światowa, cały wachlarz gatunków. Niektóre nawet były obrzydliwe. Bazując na swojej filmowej wiedzy, jak i doświadczeniu oraz guście, chciałabym zaproponować Wam, drodzy Czytelnicy, listę dziesięciu filmów, wartych obejrzenia. Kolejność przypadkowa. Co jakiś czas będę wrzucać taki spis. Moje recenzje o kilku z nich można przeczytać tutaj.


10 filmów, które warto obejrzeć:
  1. "Dziennik Bridget Jones" 2001r.
  2. "August Rush" 2007r.
  3. "Charlie" 2012r.
  4. "Służące" 2011r.
  5. "500 dni miłości" 2009r.
  6. "Dobry rok" 2006r.
  7. "Rejs" 1970r
  8. "Niewinni czarodzieje" 1960r.
  9. "Śniadanie u Tiffany'ego" 1961r.
  10. "Ballada o żołnierzu" 1959r.

Natomiast wracając do tematyki tego bloga, to skończyłam już to, o czym wspomniałam dwa posty wcześniej. Wyszedł z tego kolejny ocieplacz na kubek, który dałam tacie.
W całości wygląda tak:


Słaba jakość zdjęcia spowodowana tym, że właściwy aparat zostawiłam w Krakowie.


Wczoraj dostałam od babci całkiem sporo w większości nowych, niewykorzystanych włóczek o cudownych kolorach. Nic, tylko siadać i robić. :)



Pozdrawiam,
K.

wtorek, 14 stycznia 2014

#3

Ostatnio ciągle przeglądam blogi, na których prezentowane są scrapbooki. Strasznie podobają mi się wszelkie kartki zrobione tą właśnie metodą. Kiedyś wydawało mi się, że te wszystkie duperelki, wzorki i tak dalej, trzeba samemu wycinać nożyczkami czy nożykiem i byłam pod ogromnym wrażeniem umiejętności niektórych osób. Dopiero niedawno wczytałam się, co można kupić - wszelkie wykrojniki, stempelki, naklejki i wiele, wiele innych... Dobrze byłoby mieć coś, od czego można zacząć. Pomyślałam, że na walentynki spróbuję stworzyć memu lubemu kartkę i może pójdę też w stronę techniki iris folding. Zobaczymy.

W każdym razie obecnie mam kilka szydełkowych projektów w głowie. Dwa już rozpoczęte i powoli wszystko zmierza ku końcowi. A to jeden z nich:

Ciekawe, co z tego wyjdzie? :)


Pozdrawiam,
K.